Przeszłość, w tym historia miejsca, zachęca nas do poszukiwań, nawet wtedy, gdy wydaje się, że już wszystko o nim zostało powiedziane. Można powtórzyć za Andrzejem Stasiukiem: „Zataczam kręgi, kluczę i błąkam się jak Szwejk w drodze do Czeskich Budziejowic, i tak jak on nie potrafię trzymać się prostej, nie potrafię podążać linearną ścieżką opowiedzianej po bożemu historii. Wciąż mnie znosi, wciąż coś zatrzymuje mój wzrok i nęka mnie obsesyjna wizja, w której siatka kartograficzna pokrywa się doskonale z siatkówką oka”. Nie trzeba jednak wielkich metropolii, miast z kilkusetletnią historią. Zataczamy kręgi również tam, gdzie kilkadziesiąt lat wcześniej rósł jeszcze las.
Stalowa Wola dotąd najczęściej bywa punktem odniesień dla wątków związanych z architekturą międzywojenną, jako miasto-symbol rządowych inwestycji II RP. Miasto tworzy jednak zróżnicowany katalog epok architektury XX wieku z ciekawymi realizacjami. Przyglądająca się powojennym budynkom prof. Małgorzata Omilanowska zauważyła, iż: „w naszym stosunku do niedawnej przeszłości pokutują uprzedzenia emocjonalne. Znacznie łatwiej dostrzec piękno dzieł starszych, do których podchodzimy z dystansem i bez złych skojarzeń. Tymczasem każdy czas, każda epoka i miejsce ma swych dobrych twórców, którzy kreują wybitne dzieła sztuki”. Niech te słowa staną się punktem wyjścia dla spaceru pod hasłem „Projekty Hanny Szwemin-Pater z lat 50.”. Sprawdzimy jakie piętno odcisnął na Stalowej Woli socrealizm i jakie historie kryją się za lokalną architekturą. Odkryjemy połączenia między stalowowolskimi realizacjami a globalnymi ideami. Poszukamy też odpowiedzi na pytanie: czy architektura może odzwierciedlać społeczne i kulturowe zmiany?
2 maja 2026 / sobota
godz. 12.00
start: Dom Rzemiosła, ul. Hutnicza 8
